Wymieniłam w poprzedniej notce, osoby, które stały w łańcuszku między mną, a moja pracodawczynią.
Ja – Asia – Ania – Ewa – Pani Hania.
Ale często sobie przypominam, jaki to stres wielki mnie ogarnął, bo przecież na ten wyjazd potrzebowałam pieniędzy, których w ogóle nie miałam. I mogło się tak stać, że mimo posiadania miejsca pracy nie dojechałabym tu z braku kasy na bilet i ubezpieczenie zagraniczne.
Kurcze, to było straszne mieć świadomość, że brakuje mi 300 zł, by zrealizować swój plan. Cóż to jest 300 zł, czasem to suma za rachunek telefoniczny, czasem para spodni, dla mnie wtedy, to miesiąc życia.
Kilku dobrych znajomych przy kasce, wożących się swoimi autkami, nie było mi w stanie tej sumy pożyczyć, bo oczywiście gruda szuwaksu każdego dnia, była wtedy priorytetem. Ale Marcin obiecał zapytać o to swego ojca. I się okazało, że jego tata może mi te pieniądze pożyczyć. Dostałam 400 zł, które we wrześniu oddałam z butelką austriackiego wina. Byłam ogromnie wdzięczna za tą pomoc.
To był pierwszy i ostatni raz jak dotąd, kiedy pożyczyłam od kogoś kasę. Od tamtej pory to ode mnie ją pożyczają, szkoda tylko, że niektórym tak ciężko ją oddać (prawda Rafałku? :P)


Comments

Dzięki komu tu jestem — No Comments

  1. A adresy sprawdzilas wczesniej? Znalazlas je na mapce? Gdzie jest ten sklep?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *