Jadę do Polski pociągiem. Mam miejsce w kuszetce. Jestem w przedziale sama. Jeszcze nie chce mi się spać. Wychodzę na korytarz. W przedziale obok też tylko jedna osoba. Mężczyzna. Wychodzi. Gapimy się przez okna na oddalający się wieczorny Wiedeń. Spoglądam od czasu do czasu na tego przystojniaka, on odwzajemnia spojrzenia. Uśmiecha się. No nic, nie będę tak stała przez całą noc, w końcu po to mam ‘łóżko’, żeby trochę pospać. Budzę się przed piątą, do Warszawy już niedaleko. Znowu wychodzę z przedziału, on też już nie śpi. Witamy się niemieckim ‘morgen’ i uśmiechem. Se myślę: ‘typowy, będzie się uśmiechał do mnie przez tydzień, ale nie zagada.’ Pociąg zatrzymuje się na wytęsknionym centralnym. Wysiadamy. Jedziemy tymi samymi schodami ruchomymi na hale główną dworca. Rozglądam się za moim wujkiem, co to miał po mnie przyjechać. Nic mnie już nie interesuje, jestem szczęśliwa, że dojechałam bez przeszkód. Nagle podchodzi do mnie Austriak. A ja mam ochotę mu krzyknąć w twarz ‘jetzt?!?!?!’. Ale się powstrzymuję, bo by i tak nie skumał. Pyta czy na kogoś czekam i czy nie miałabym ochoty pójść z nim na poranną kawę. Oczywiście, że bym miała, ale ten wujek ma się zaraz po mnie zjawić. Zatem wymieniamy uprzejmości, ja go ostrzegam przed złodziejami i się żegnamy. No czemu ten naród tak ma? Takie sztywniactwo. A może byłaby to fajna znajomość, ja miałabym okazję pogadać trochę po niemiecku?
A wujek się zjawił, ale mnie nie znalazł. Musiałam sama na Usynów pojechać metrem. Godzinę niepotrzebnie czekałam, a może ta kawa by mi smakowała?

jetzt – teraz


Comments

Typowy Austriak — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *