Leje. Zero wiosny.
Byłam na Uniwerku z notbukiem. Chciałam pokazać znajomym fotki z Krecikiem. To tak fajnie iść z laptopem w torbie i nie bać się, że ktoś może mi chcieć ją zabrać.

A moje plany, o które pyta pewien Pan Ciekawski?
Jadę 25 czerwca zaraz po teście końcowym z niemieckiego. Następnego dnia, w sobotę moja kochana kuzyna ma ślub w Warszawce. W kościele się zapewne popłaczę, bo jakoś mnie takie sytuacje strasznie wzruszają. A potem zjem pół weselnego tortu (bo ja kocham słodycze!), nie wezmę udziału w oczepinach, bo nie cierpię tej tradycji, i jeśli będzie z kim to zaleję się winem w trupa. Kurcze, kiedy ja ostatni raz piłam? Chyba jak mnie znajomi żegnali przed wyjazdem do Austrii, na plaży w Gdańsku, dwa lata temu.
No dobra, nie upiję się, bo ślub Ani jest dla mnie bardzo ważnym wydarzeniem i za nic nie mogę tego przespać.
Pobędę w stolicy kilka dni, pewnie pojadę na kilka godzin do Lublina, moją cudowną chrześnicę odwiedzić wraz z jej rodziną. 1 lipca zamierzam zjechać do 3miasta. Wywiady, komentarze, wizyty w zakładach pracy… tak, to będzie jak zwykle intensywna pielgrzymka, trwająca do 17 lipca. Planuję spotkania z przyjaciółmi, rodzinką, znajomymi. Czeka na mnie dentysta, urząd miasta Gdyni i tamtejszy sąd (muszę przygotować wszystkie dokumenty potrzebne do adopcji), oraz walka w najgorszym banku świata o odblokowanie dostępu do konta przez Internet. Może nawet wyjdę za mąż i zaraz wrócę? Tak oto czas w Polsce mi upłynie. No i powrót na czwarte z kolei wakacje w Salzburgu. Dotychczas w każde lato opiekowałam się domem, gdy moi pracodawcy wybywali na wakacje do Kanady. Mnóstwo wolnego czasu. Obowiązki takie jak dbanie o kwiaty i ogród, karmienie zwierzyńca, wyciąganie poczty, sprzątanie, są wtedy dla mnie czystą przyjemnością. Resztę czasu poświęcam na czytanie, wygrzewanie się w słoneczku, spacerki, wypady na basen, no i klikanie. I tak do września.
Bóg jeden wie co nastąpi potem.
Jeśli sprawy z adopcją przebiegną bez zakłóceń i uzyskam w tym nacjonalistycznym kraju prawo pobytu i legalnej pracy, to jeszcze trochę tu zostanę. Poszukam pracy, będę zarabiać i dalej oszczędzać. Żeby sobie móc w polandzie kupić maćupkie mieszkanko, albo zapłacić za studia.

die Neugier – ciekawość
erschöpft – wyczerpany
ewig – wiecznie
vergeblich – na próżno


Comments

Moja najbliższa przyszłość — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *