Późno już, powinnam iść spać…
Dzień w miarę spokojny. Pan listonosz przyniósł w całej stercie korespondencji do famili dwie przesyłki do mnie. List od Madzi i bąbelkową kopertę od Tymka. Uwielbiam dostawać listy analogowe. Zła jestem na siebie i na mojego laptopika, bo odkąd go mam, niewiele pośliniłam znaczków, żeby nakleić je na kopertki z listami wysyłanymi pocztą tradycyjną.
I się mi wiele kontaktów urwało, albo jakoś spłyciło. Niby świecą się słoneczka na gg, niby program pocztowy działa poprawnie, a mi tak trudno zmobilizować się do utrzymywania przyjaźni przez internet. Co innego listy analogowe. Jakie to przyjemne wyciągnąć ze skrzynki kopertę, odczytać nadawcę, niecierpliwie rozrywać i zapoznawać się z jej zawartością. Naprawdę wspaniałe uczucie, znacie je może? Tegoroczna wiosna przyniosła mi dobrą energie i mobilizację, żeby nadrobić zaległości w pisaniu i odpisywaniu na listy. Kupiłam kilka wiosennych kartek, zaadresowałam koperty i wrzuciłam je do skrzynek na listy. W Austrii mają one kolor żółty. Na każdej jest naklejka z prześmiesznym zwrotem w stylu „czuję się taka pusta”, lub „ nie masz nic dla mnie?” – takie zachętki, żeby wysyłać listy.
Potem było pożegnanie Maćóśa, bo wyjechał „za chlebem” do Cennes. Następnie nudnawa dzisiaj lekcja niemieckiego z dużą ilością pracy domowej.
Po powrocie codzienne obowiązki.
Minęła 23:00, Korduś i Emi już śpią. Hania w Graz, Peter we Francji. A ja uzupełniam zaległości w blogu, dając znać tym samym, że nie zawiesiłam tej mojej małej produkcji;-)

empfehlen – polecać
vorhaben – planować


Comments

Takie tam… — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *