Sobotni wieczór. Co zazwyczaj robi się po całym tygodniu pracy w ten łikendowy czas? Chyba spora część ludzi w moim wieku gdzieś tam imprezuje. A to w swoich domkach, a to w mieszkaniach swoich przyjaciół, czy może w knajpkach lub na dyskotekach. Co robię ja? Otóż ilekroć sobie obiecuję, że wyjdę gdzieś wieczorkiem, tylekroć razy mi się nie chce. I w rezultacie od ponad roku, każdy wolny łikend spędzam w domu. I gnuśnieję. Zalegam przed kompem, łącząc się wirtualnie z Wami, czasem coś kartkowego poczytam, albo pogapię się na jakiś film. No i niemiecki. Przy nim tez spędzam trochę czasu. Ale doskwiera mi już coraz większe osamotnienie. I sama sobie jestem winna. Bo gdy mogłabym wyjść na spotkanie ze znajomymi chociażby z kursu językowego, to mi się po prostu nie chce. Za pół godziny mam autobus do centrum. Wybieram się do akademika, w którym mieszka moja koleżanka Zuzia. Przyjechała z Wrocławia i jest tutaj na semestralnym stypendium, jako studentka archeologii. I co? I już oczywiście nie chce mi się iść. Rozłąka ze znajomymi z Polski, charakter mojej pracy, jakieś wewnętrzne poczucie samotności, spowodowało, że wycofałam się z życia towarzyskiego. Najchętniej siedziałabym w swoim pokoju. Ale z drugiej strony ogromnie tego nie chcę. Zatem ściągłam ja ciuszki robocze, upiekłam kokosanki, sprawdziłam godzinę odjazdu ostatniego autobusu do domu i wychodzę. Jestem przekonana, że nie będę żałować i w końcu powrócę do normalnego życia z rówieśnikami. Bo ta izolacja mi nie służy.

das Stipendium – stypendium
die Veranstaltung, Party – impreza


Comments

Pójść czy nie pójść…? — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *