Nie lubię gotować w szybkowarze. Nawet, jeśli to jedzenie jest o wiele zdrowsze niż ugotowane w tradycyjny sposób. Każdego dnia naprawdę dużo czasu spędzam w kuchni. To cześć mojej pracy. Lubię i potrafię gotować. A to, czego nie umiem przyrządzić, wyczytuję w książkach kucharskich, lub czerpię z doświadczeń i przepisów znajomych. A gotowanie w szybkowarze? Bleee. To taki garnek zamknięty szczelnie i wszystko, co jest w środku gotuje się pod wpływem potężnego ciśnienia, wywołanego gotującą się wodą. I niby według zaleceń mojej pracodawczyni, co do czasu gotowania w takim garnku, nic mi nigdy nie wychodzi. Zagadką dla mnie jest, co właśnie znajduje się wewnątrz tego garnka. Czy jest już to ugotowane, czy surowe, czy może już dawno się spaliło, a może wyparowało w czarodziejski sposób? No wkurza mnie niepomiernie, że nie mogę zajrzeć w każdej chwili do środka takiego gara. Zobaczyć, zamieszać, posmakować. Ostatnim razem przy dość dla mnie skomplikowanym otwieraniu pokrywy szybkowaru, poparzyłam dłoń parą. A tym razem ryż, który rzekomo miał się gotować zaledwie 15 minut, siedział w środku przeszło pół godziny i nadal był twardy. Grrr. Takich udogodnień to ja nie lubię. Chyba nie będę w przyszłości używała szybkowaru.

der Topf – garnek
die Küche – kuchnia


Comments

Poniedziałek — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *