Przed chwilą wyszłam z wanny. Znajomi z Polski pewnie bawią się już na imprezkach andrzejkowych, a ja? Ja spędziłam relaksujący czas w kąpieli. A teraz przy muzyce z West Side Story (ewentualny kandydat na mojego męża poddany zostanie egzaminowi ze znajomości treści piosenki ‘Maria’ – nie zda – odpada!), zastanawiam się o czym tu dzisiaj napisać. Powinnam odpisać na ważnego mejla, ale tak mi ciężko się za to zabrać. Powinnam uczyć się niemieckiego, ale tak mi się nie chce. I leci dzień za dniem, a ja już doczekać się nie mogę mojej podróży do Polski. Wyjeżdżam we wtorek 16stego grudnia pociągiem przez Wiedeń do Warszawy. Spędzę jeden dzień u wujostwa w stolicy i jadę dalej do wytęsknionego 3miasta. I niestety zagadką dla mnie wciąż jest ile dni będę w Polsce. Bo jeden z planów zakłada, że przyjadę do Salzburga na Sylwestra. Ale to się dopiero okaże. A mój pobyt w Polsce to oczywiście spotkania, spotkania, spotkania. Trzeba nadrobić miesiące rozłąki ze znajomymi. Intensywny to będzie dla mnie czas, ale już się nie mogę go doczekać. Zatem zacznę odliczanie: 17 dni do mojego wyjazdu. I jeszcze na koniec dzisiejszego blogowania zamieszczę poprawną wersję wierszyka, skorygowaną przez samego autora.
Bierzemy muchi w paluchi
Kładziemy muchi na blachi
Robimy jądrowe wybuchi
I mamy muchi ełnuchi

rechnen – liczyć
der Zug – pociąg


Comments

Wieczorkiem… — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *