To mój dziesiąty poniedziałek bez jedzenia. Tak sobie postanowiłam i jakoś się trzymam. Różnie bywa. Niekiedy głód daje o sobie znać, ale bywa i tak, że dzień zleci szybciorem i nawet o tym nie myślę. Nie chodzi mi o żadną dietę, czy odchudzanie. Nie sądzę również by były to początki anoreksji. To po prostu moje postanowienie i staram się w nim trwać. Coś na zasadzie pewnego sprawdzianu. Może to tylko taki element pracy nad sobą, na ile jestem w stanie wytrwać w postanowieniu, na ile nie poddam się uczuciu głodu, na ile jestem w stanie zapanować nad jedzeniowymi zachciankami. W ciągu tygodnia pochłaniam przeogromne ilości jedzenia, więc ten jeden dzień na głodniaka, ani mi nie zaszkodzi, a ni nie pomoże. Jedno, co mnie tylko niepokoi, gdy opowiadam o tym znajomym, lub dowiadują się oni o moim postnym poniedziałku, bo odmawiam posiłków, to jednakowa ich reakcja. Niektórzy, uważają to za totalną głupotę. A ja się zastanawiam skąd w ludziach tyle sprzeciwu i irytacji. No nie mam pojęcia. Czy to zazdrość, czy zwykłe niezrozumienie mojej malutkiej filozofii w temacie jedzenia?

essen – jeść
der Montag – poniedziałek


Comments

Głodówka — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *