Dzisiaj będzie o Farkusie. Teoretycznie to kot moich pracodawców, praktycznie jest już mój. Gdybym umiała tu instalować fotki, już byście mogli go zobaczyć. Wspaniały kocur. Znowu dzisiaj uciekł z domu, w którym obecnie mieszkam i pracuję. On ma tak zawsze. Spryciaż. Jak tylko widzi okazję do wyjścia na mysie łowy i przechadzkę po okolicznych polach, nie zastanawia się, ucieka. A ja się potem zamartwiam. Bo z Farkusem jest tak, że przed laty bardzo poważnie chorował. Wyszedł z tego, ale z pewnym uszczerbkiem na zdrowiu. Jest dużo mniej odporny na choroby z serii przeziębieniowych. Zaleca mu się przez okres zimy pozostawać w domu. Żadne tam spacerki po śniegu. Szkoda tylko, że on się na to nie zgadza. Codziennie mu tłumacze, czemu wyjdzie na dwór legalnie dopiero w kwietniu. Nie słucha się jednak. Ucieka. I tak też zrobił dzisiaj. Przepadł i pojawi się pewnie rano na łiskasowym śniadaniu. Smutno mi bez niego. Jest moim przyjacielem i uwielbiam się do niego przytulać. I chyba zabiorę go ze sobą do Polski. Farki! wracaj tu!

sehnen – tęsknić
warten – czekać


Comments

Farkus — No Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *